Dzisiaj jest sobota, 19 maja 2012 roku
on-line: 59
http://footballteam.pl/index.php?partner=ARS

Felieton: Dlaczego nienawidzę Arsenalu

08.02.2012, 00:55 / vashthestampede

Komentarze:
49
A A A

Felieton: Dlaczego nienawidzę Arsenalu.

 

Zapytacie jak można nienawidzić Arsenalu będąc jednocześnie jego zagorzałym fanem. Otóż można. Ja Arsenalu nienawidzę z wielu powodów. Z resztą, jestem przekonany, że czytając ten felieton, po części przyznacie mi rację. Przypominając sobie chociażby swoje własne przeżycia i sytuacje związane z Kanonierami.  Postaram się zawrzeć większość tego, co chcę przekazać w trzech niedługich rozwinięciach.

 

Pierwszym z powodów mojej apatii jest natłok ze strony mojego kochanego klubu. Nienawidzę czasami tego, że będąc z dziewczyną, znajomymi czy w gronie nowo poznanych ludzi, wciąż mam ze sobą Arsenal. W dniu meczu, przed meczem, po meczu - zawsze w kółko o jednym. Zaprząta mi to głowę, nie daje skupiać się na rzeczach istotnych. Obrażam się, gdy ktoś skrytykuje Armaty, albo poruszy drażniące mnie tematy np. kontuzji w zespole lub braku skuteczności. Zawsze znajduję, jakąs ripostę, niekoniecznie pomagająca w relacjach międzyludzkich. W pracy mam wielkiego fana Barcelony, który zawsze potrafi mnie rozdrażnić tekstem „Jak tam Arsenalek?”. Akurat wtedy, gdy dostajemy w przysłowiowy tyłek od niżej notowanych rywali. Druga sprawa, że najbardziej na świecie nienawidzę Barcelony, ale na to musiałbym poświecić cały nowy felieton i raczej bez happy endu.  Kubek Arsenalu, dzwonki na telefonie, fan chants w samochodzie, koszulki i ciągłe polowanie na gadżety. Nie ma dnia, żeby moje życie prywatne nie było w jakiś sposób powiązane z Arsenalem.

 

Sprawą kolejną jest to, iż od postawy Kanonierów zależy czy będę miał dobre popołudnie, dzień lub tydzień. Po przegranym meczu z United chodziłem markotny przez 6 dni. Po wielu obietnicach klubowych członków, tj. trenera, prezesów i zawodników, gdy roszczę sobie prawa do nadziei, a mecz jest przegrany, lepiej nie zbliżać się na kilometr, bo rozszarpię.  Moja dziewczyna, (choć teraz staram się tego tak nie okazywać, właśnie ze względu na Nią) wiedząc, że Arsenal przegrał, zazwyczaj dzwoniła żeby wybadać moje samopoczucie i zadecydować czy mam do niej przyjechać, czy lepiej bym siedział w swoim domowym zaciszu, by nie musiała znosić mnie, jako marudy. Gdy wygrywamy chodzę cały w skowronkach i jestem w stanie przenosić góry, napełniony optymizmem i brakiem zdrowego rozsądku. Potem niestety spadam znów na ziemię, po remisie w teoretycznie wygranym spotkaniu.

 

Recz trzecia to nienawiść do przegrywanych meczy. Nie tych zwykłych, bo to wpisane jest w futbol, ale do tych przegranych frajersko. Do tych, które zaprzepaszczają nam szanse na jakiekolwiek perspektywy względem trofeum czy prestiżu. Ciągłe lanie od Barcelony w Lidze Mistrzów, (choć w meczu z kartką dla Robina, gdyby nie zadziałało UEFA protected, moglibyśmy wygrać), przegrany finał z Birmingham, blamaż z Manchesterem, „dawanie ciała”, gdy inni rywale w wyścigu o wygranie ligi, remisują lub przegrywają. Do tego dochodzą kontuzje, niezliczone, co sezon, oraz brak rotacji w składzie. Nienawidzę tego. Niestety w Arsenalu to norma, jak to, że w zimie jest zimno.

 

Męczy mnie bycie kibicem Kanonierów, oj męczy. Smutku jest niewspółmiernie wiele do radości. Dzień w dzień, od 7 lat ciągnie się za mną to fatum, z kolejną dobą nasilając się coraz bardziej. Nienawidzę Arsenalu i będę nienawidził do końca swoich dni. Do póty, do póki będę jego wiernym jak pies fanem. Za to, co robi z moim życiem prywatnym, z moim umysłem, z pogoda ducha i z moim sercem. Tak na prawdę najbardziej nienawidzę Arsenalu za to, że tak bardzo go kocham.

 

 

 

Autor: Daniel Janiszewski.

Pozdrawiam i zachęcam do odsłuchania mp3 w artykule:)

Liczba odsłon: 3362



Źródło: własne
http://www.musicessentials.pl

Twoja reklama tutaj? Napisz do nas: email lub gadu-gadu

Oceń tego newsa:

(15) Aktualna ocena: 4.2
on-line

MartiniKS / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 1130 9.02.2012 22:03

ProfilProfilProfil
@paproszek1 to już wiemy kto jest dziewczyną autora tematu. :) Czyżbyś Ty też kibicowała Arsenalowi? :D Działaj dalej w ten sposób jak napisałaś, a będzie dobrze :)
on-line

Jahoo / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 3238 9.02.2012 16:42

ProfilProfilProfil
Bardzo fajny felieton. Dla mnie też arsenal znaczy tak wiele
on-line

darogunner / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 324 9.02.2012 14:03

ProfilProfilProfil
Zle z Toba dzieciaku....
on-line

t0my / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4307 9.02.2012 13:34

ProfilProfilProfil
Obiad XDDDDDD
on-line

vashthestampede / redaktor

Dodanych newsów: 16 / komentarzy: 180 9.02.2012 12:17

ProfilProfilProfil
jest jeszcze taki mały zabieg marketingowy moi drodzy^^ kontrowersyjność. Dawno nie widzialem tylu komentarzy pod felietonem:)
on-line

paproszek1 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 6 9.02.2012 11:19

ProfilProfilProfil
ZAWSZE sie ktoś taki znajdzie ;) :D
on-line

oldgunner / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 543 9.02.2012 10:43

ProfilProfilProfil
@vashthestampede...
powiem szczerze, Twoje wyjaśnienie sprawia, że to co napisałeś, w felietonie i w tym wyjaśnieniu jest strasznie niepoważne, i moim zdaniem powinieneś dokładnie zastanowić się, co chcesz napisać i zanim to opublikujesz, po prostu przeczytać kilka razy, żeby nie narażać się na śmieszność. Dlaczego tak myślę, poniżej zestawienie cytatów

"Obrażam się, gdy ktoś skrytykuje Armaty...Zawsze znajduję, jakąs ripostę, niekoniecznie pomagająca w relacjach międzyludzkich"--->" Przedstawione emocje sa iście skrajne, nie wystepuja za każdym razem"
słowa kluczowe "zawsze" i w wyjaśnieniu "nie występują za każdym razem" :)

"Moja dziewczyna, (choć teraz staram się tego tak nie okazywać, właśnie ze względu na Nią) wiedząc, że Arsenal przegrał, zazwyczaj dzwoniła żeby wybadać moje samopoczucie i zadecydować czy mam do niej przyjechać, czy lepiej bym siedział w swoim domowym zaciszu, by nie musiała znosić mnie, jako marudy." ----> "Otóż jak dobrze przeczytacie, wyraźnie zaznaczone jest, że nie okazuje już swoich humorów aby ani ona, ani inne osoby w moim otoczeniu nie czuły się źle.... najważniejszym jest to, iż NIGDY nie stawiam miłości do Arsenalu ponad miłość do ukochanej"
Twoje "wyraźne" zaznaczenie w felietonie to "teraz staram się" heheh W wyjaśnieniu podkreśliłeś, że NIGDY nie stawiałeś Kanonierów ponad uczucia do swojej ukochanej, to po co do Ciebie dzwoniła? hahahah
W ogóle to przeczytaj jeszcze raz swoje własne wypowiedzi z felietonu i z wyjaśnienia, bo przeczysz sam sobie. Może wtedy nie będzie Cię dziwiło, że wielu na tej stronie miało Cię za świra :)
Poza tym w felietonie nie zastosowałeś, żadnego zabiegu stylistycznego, który wskazałby, że traktujesz to, o czym piszesz z przymrużeniem oka i właściwie śmiejesz się sam z siebie. Nie dziw się, że ludzie potraktowali ten tekst poważnie, nie zauważyli Twojego dystansu, a niektórzy wzięli Cię za fanatyka oderwanego od rzeczywistości.
Wyrażając swoje myśli i uczucia trzeba uważać z takimi słowami jak ZAWSZE i NIGDY :) bo może się zdarzyć, że znajdzie się ktoś, kto złapie Cię za tzw. słówko ;)
on-line

paproszek1 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 6 9.02.2012 09:53

ProfilProfilProfil
MartiniKS mnie to nie przeszkadza :) Robię wszystko żeby mu poprawić humor :P A jak to nie pomaga to słucham, dyskutuje i pocieszam:D Zwykle pomaga :) Poza tym sama często z nim przeżywam. :) Pewnie nie do tego stopnia :D , ale wiem co czuje po przegranym meczu i doskonale go rozumiem.
on-line

oldgunner / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 543 9.02.2012 09:35

ProfilProfilProfil
@Geer
Tylko jedna forma jest poprawna "meczów". Może, podkreślam może forma "meczy" dopuszczalna jest w mowie potocznej, choć bardzo w to wątpię z prostej przyczyny, bo jak już napisałem, meczy to tylko i wyłącznie koza :) .
on-line

Marglax / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 345 9.02.2012 08:59

ProfilProfilProfil
Czuję dokładnie to samo ^^
Uważam też, że naszym głównym rywalem obok czelsi i totenhamu powinna być Barcelona. Czasami większa rywalizacja jest z nimi, częstsze spięcia dochodzą z jej kibicami, a na boisku to jak żołnierze niemieccy dla nas :/
on-line

vashthestampede / redaktor

Dodanych newsów: 16 / komentarzy: 180 8.02.2012 23:33

ProfilProfilProfil
Wszedlem dopiero teraz i zadziwiła mnie liczba komentarzy to powyższego tekstu. Chciałbym podac kilka wyjasnien i sprostowań:]

Przedstawione emocje sa iście skrajne, nie wystepuja za każdym razem, nie jestem żadnym swirem. Nie biegam z klamką za pasem i nie strzelam do każdego kto powie, ze Arsenal to g**no. Mam dystans do wszystkiego o czym napisałem, zdaje sobię sprawę z tego, że dla niektórych może to wydawac się dziwne, chore. Tu pojawia sie linia pomiędzy fanami - tymi którzy sa sympatykami Arsenalu, oglądają mecze i interesują się w jakimś stopniu klubem, a kibicami - wiernymi jak psy pasterskie osobami, czerpiącymi wszystko co najlepsze i najgorsze z firmy zwanej Arsenal.

Kolejna sprawa to moja wspomniana dziewczyna. Otóż jak dobrze przeczytacie, wyraźnie zaznaczone jest, że nie okazuje już swoich humorów aby ani ona, ani inne osoby w moim otoczeniu nie czuły się źle. najważniejszym jest to, iż NIGDY nie stawiam miłości do Arsenalu ponad miłość do ukochanej:)

@ZIELONY7911 --> nie, nie pojde kibicować City, bo tylko Arsenal się liczy i powinieneś wiedzieć, jako tak długotrwały kibic Armat, że "sezonostwo" przy klubie, który ma ciągłe wzloty i upadki(ostatnio więcej tych drugich)jest niemożliwe, bo "sezonowcy" sympatyzują jedynie z tymi którzy non stop wygrywają. Masz racje co do Fever Pitch, w pewnym stopniu zainspirowałem się, gdyz jakis czas temu czytałem i postanowiłem w podobny sposob opisac moje odczucia.

W sumie to nie sądziłem, ze weźmiecie tekst aż na tak poważnie, tym bardziej, ze sam,jak już wspomniałem, pisałem go z dystansem.:)

a tu znajdziecie MP3:] ---- > fanchants. co. uk/football-songs/arsenal-chants/we-love­-you-arsenal/

Pozdrawiam wszystkich i uważam, że niektórzy stanowczo przesadzili i nie przebierali w słowach, co nie jest miłe, tym bardziej, że jako ludzie po tej samej stronie powinniśmy okazywać sobie zrozumienie:]
on-line

imprecis / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 161 8.02.2012 23:15

ProfilProfilProfil
Możesz też sprawdzić czy nie masz podłączonego poczucia wartości pod oglądanie spotkań. Ja kiedyś miałem tak, że utożsamiałem się z drużyną tak mocno, że ich porażka była również moją (co jest mega ch*jowe, bo nie mam na to wpływu i nie mogę wyciągnąć wniosków tak jak z faktycznym moich porażek (bo to nie moja porażka)). Jeśli czujesz się urażony tym, że ktoś śmieje się z Arsenalu to znaczy, że traktujesz to jako atak na siebie, swoje poczucie wartości. To trochę tak jakbyś był na wyjeździe służbowym do Niemiec i ktoś powiedział, że Niemcy to ch*jowy kraj. Teżbyś traktował to jako atak personalny ? Nie sądzę, bo nie jest to duuużą częścią Twojego ego, jakim bez wątpienia jest Arsenal. Proponuję dalej kochać ten klub, kibicować mu, ale oddzielić swój obraz siebie od obrazu klubu. Będzie Ci na pewno dużo lżej, twojemu otoczeniu zresztą też :)
on-line

imprecis / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 161 8.02.2012 23:07

ProfilProfilProfil
Mam nadzieję, że napisanie tego artykułu pomogło Ci spojrzeć z dystansem na to co robisz. Wyobraź sobie, że Twoja dziewczyna ugotowała słaby obiad, a Ty przez to postanawiasz się biczować przez tydzień. Jak ugotuje dobry to git, jesteś zadowolony, ugotuje zły - biczowanie. Podobnie robisz z oglądaniem spotkań - dobry wynik jest git, zły - "biczujesz" siebie. Czy nie jest to trochę absurdalne - myśleć i żyć tym co już było i z 2h trwania meczu robić 150h cierpienia? Szanuj siebie, swoje ciało i umysł, siebie. Bycie "męczennikiem" nic poza ch*jowym samopoczuciem nie da, a jeśli myślisz, że coś daje to to zakwestionuj. Możesz sobie wypisać "co mi daje bycie męczennikiem, cierpienie po meczu" i wypisać wszystko co przyjdzie Ci do głowy (daj sobie na to trochę czasu). Następnie sprawdź czy to co napisałeś jest prawdziwe np "dzięki temu, że się męczę zaczną wygrywać spotkania" (tzw błąd myślenia magicznego). Zadaj sobie pytanie - czy to absolutnie prawda i znajdź 3 przykłady dlaczego prawdą nie jest. Najlepiej zrób to na kartce (psychologicznie potwierdzono, że łatwiej nabrać wtedy dystansu do myśli i zauważyć mechanizmy) Życie jest piękne i nie ma sensu marnować go na odczuwanie ch*jowych emocji, baw się :) Powodzenia :)
on-line

fuks1980 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 2 8.02.2012 20:10

ProfilProfilProfil
teks na poziomie 12-latka
on-line

domin / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4588 8.02.2012 20:09

ProfilProfilProfil
zielony911 ty chyba w 1990 roku musiales miec -10 lat, skoro teraz wypisujesz teksty w stylu "idz kibicowac city, jak ci sie nie podoba "itd.
on-line

ZIELONY7911 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 107 8.02.2012 18:47

ProfilProfilProfil
Już to gdzieś widziałem i czytałem (Fever Pitch = Futbolowa gorączka Nicka Hornby'ego) i mnie nie rusza ta historia. A jak Cię męczy to zostań fanem City - Oni są na fali i ich kibice się zaczęli ujawniać tak jak kiedyś Chelsea, gdy zaczęła odnosić sukcesy za Mourinho. Będzie Ci na pewno lepiej, bo Ja będąc kibicem AFC od 1990 roku jestem z tego dumny choć nie raz musiałem stawiać czoło kumplom po frajerskich porażkach mojej ukochanej drużyny. Przetrwałem i przetrwam i ten kryzys sportowy klubu. Wybór należy do Ciebie :) Pozdro
on-line

domin / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4588 8.02.2012 18:10

ProfilProfilProfil
wrzuccie gdzies to mp3 zeby mozna bylo sobie sciagnac;)
on-line

domin / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4588 8.02.2012 18:09

ProfilProfilProfil
mam to samo co autor :/ z tym ze meczow z manu, city, farsa nie ogladam, za slaba mam psyche na to
on-line

Matii / redaktor

Dodanych newsów: 18 / komentarzy: 1120 8.02.2012 17:20

ProfilProfilProfil
Z Arsenalem jest jak z grami, które wciągają niektórych. Trzeba umieć oddzielić rzeczywistość i tą drugą część. Obie części nie powinny się mieszać. Ja po przegranych Arsenalu jakoś się zbytnio nie denerwuje, czasami wręcz mam lepszy humor i się śmieję cały dzień bo takie kabarety są ciekawe. Inaczej jest, gdy przegramy prestiżowy mecz, np. 8:2 z Manu wtedy byłem wściekły, musiałem wyjść na boisko pokopać czy coś, żeby odreagować, ale broń Boże nie powinniśmy odreagowywać na innych takich rzeczy. Nie mamy na to wpływu i powinniśmy zachować zdrowy rozsądek, a nie pierdzielić. Klub nie dam nam nic prócz dumy i rozrywki, więc zajmijmy się normalnym życiem by piąć się w górę.
on-line

MartiniKS / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 1130 8.02.2012 16:53

ProfilProfilProfil
Skończcie z tą chorobą. Gostek ma takie podejście do klubu i tyle. Jest wręcz fanatykiem i dobrze mu z tym - jego sprawa.
Ja też niekiedy jestem wręcz wściekły - są takie mecze po których szlag człowieka niemal trafia.Tyle że w moim przypadku nie ma to większego wpływu na np. chęć "rozszarpania kogoś" lub moje spotkanie z dziewczyną, bo z tym to już przesadził :) . Niemniej jednak artykuł spoko :> <afc>
on-line

Felipe9 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4388 8.02.2012 16:37

ProfilProfilProfil
Once a Gunner, always a Gunner.

<afc>
on-line

t0my / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4307 8.02.2012 16:17

ProfilProfilProfil
no popatrz ;c
on-line

lukaszo85 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 46 8.02.2012 16:07

ProfilProfilProfil
Mnie już porażki nie ruszają, nawet ta 2:8 z MU (wtedy spodziewałem się, że będzie źle ale nie aż tak). Zwycięstwa cieszą ale to nie to samo co było kiedyś kiedy każda strata punktów groziła tym, że Man Utd nas wyprzedzi albo dogoni, to sam w druga stronę.
Bardzo mnie cieszy 7:1 z Blackburn ale nie podniecam się tym bo to był niejako wypadek przy pracy, zresztą po 10-15 minutach spodziewałem się, że zamiast strzelić drugiego gola, Arsenal straci bramkę na 1:1 po jedynej udanej akcji Blackburn.
denerwują takie mecze jak z Boltonem i Swansea, w tym pierwszym im bliżej było końca, tym Bolton bardziej cisnął a Arsenal próbował bezradnie wyprowadzać kontry a przecież powinno być na odwrót. Podobnie ze Swansea, oni grali do przodu, atakowali, rozgrywali swobodnie piłkę a nawet - co było szczególnie żenujące, gdy Arsenal zakładał pressing to wychodzili spod niego bez problemu wymieniając kilka podań na małej przestrzeni, czyli tak jak dawniej robił Arsenal.

t0my - szlak to jest w górach, człowieka trafia szlag.
on-line

Jahoo / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 3238 8.02.2012 15:59

ProfilProfilProfil
Mam to samo po przegranej. Cały tydzień mam zniszczony
on-line

damstr24 / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 143 8.02.2012 15:49

ProfilProfilProfil
z tym tekstem to dałeś czadu chyba ty jakiś chory jesteś czy coś
on-line

t0my / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 4307 8.02.2012 15:38

ProfilProfilProfil
Tez jestem pogodzony z wynikami Arsenalu ala nigdy nie wiesz co kanonierzy nam zafunduja, zawsze sobie duzo obiecuje ale pozniej sa rozczarowania wiec juz tak nie robie. Przed meczem czy w trakcie sie bardzo emocjonuje, jak przegramy to trafia mnie szlak lecz przez 1-2 godziny max i mi przechodzi bo przeciez to jest standard ta druzyna gdyby cos dobrze robila przez dluzszy czas nie byla by soba
on-line

lukas / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 2277 8.02.2012 15:29

ProfilProfilProfil
Nawet tego nie czytałem bo kocham Arsenal i jestem dumny z bycia Kanonierem.
on-line

Atka / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 103 8.02.2012 14:43

ProfilProfilProfil
Gdy oglądam mecz i przegrywają to się denerwuję, smucę itp., ale jak jest koniec to zapominam i czekam na następny. Nie potrafiłabym być smutna przez długi czas, to bezsensu.

Mam dwóch kuzynów, którzy uwielbiają Barcę, ale zawsze potrafimy sie dogadać. Oni szanują Arsenal, ja Barcę i tyle. Bardziej od tej drużyny (Barcy) wkurzają mnie niektórzy 'fani', którzy widzieli jeden mecz i ich kochają tylko dlatego, że jest to modne.

@dzejkob: Mam dokładnie to samo!
on-line

Geer / Użytkownik

Dodanych komentarzy: 1950 8.02.2012 14:16

ProfilProfilProfil
Ja już się pogodziłem z beznadziejnymi wynikami Arsenalu i od pewnego czasu, do meczów Arsenalu podchodzę bez uczuciowo. Zawsze fajnie jak się wygra mecz, ale biorąc pod uwagę, to co zrobiliśmy w tym sezonie i pozycję w tabeli, to nie ma się z czego cieszyć... Od wypowiedzi Fabregasa, o tym, że porażka w Arsenalu, to tylko porażka postanowiłem myśleć w taki sam sposób i przygotować siły i nerwy na przyszły sezon, bo ten sezon jest już stracony.

P.S @oldgunner Obie formy (meczy, meczów) są poprawne i choć wydaje się, że "meczów" jest bardziej po polsku, to można używać również słowa "meczy".
on-line

Matii / redaktor

Dodanych newsów: 18 / komentarzy: 1120 8.02.2012 13:41

ProfilProfilProfil
Również poproszę o wstawienie gdzieś tego MP3 bo akurat przyda się na smsa:D
<< Poprzednia 1 Następna >>

Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike

Labotiga.pl