Kolejny mecz, kolejne rozczarowanie. Po szczęśliwym zwycięstwie w FA Cup, przyszła pora na powstanie z kolan w Premier League. Niestety, Kanonierzy nie zdołali tego uczynić. Mecz z broniącym się przed spadkiem Boltonem zakończył się rozczarowującym, bezbramkowym remisem.
Obie drużyny zaczęły to spotkanie dość spokojnie, nie za bardzo chcąc atakować i narażać się na kontry przeciwników. Pierwszą godną uwagi akcję przeprowadzili w 8. minucie gry Kanonierzy. Grający z przymusu na lewym skrzydle Thomas Vermaelen popisał się fantastycznym dośrodkowaniem, a Robin van Persie uderzył piłkę głową. Gdyby nie Gretar Steinsson, który wybił ją z linii bramkowej, mielibyśmy 1-0.
Dosłownie chwilę później, Kapitan sam wypracował sytuację Aaronowi Ramseyowi. Walijczyk co prawda zdołał dojść do piłki, ale zachował się niemalże jak amator, lekko ją muskając, w związku z czym Adam Bogdan nie musiał się zbytnio wysilać, by udanie interweniować.
Po 20 minutach od pierwszego gwizdka Chrisa Foya, gospodarze stworzyli sobie pierwszą naprawdę groźną sytuację strzelecką. Wszystko za sprawą Davida Ngoga, który pokonał w pojedynku biegowym Laurenta Koscielny'ego i z piątego metra spróbował pokonać Wojciecha Szczęsnego. Polak sparował strzał, zaś Per Mertesacker ostatecznie zażegnał niebezpieczeństwo.
Pięć minut później zdecydowanie powinno być 1-0 dla Arsenalu. Alex Oxlade-Chamberlain wyłożył piłkę Theo Walcottowi jak na tacy, a ten znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali. Reprezentant Anglii nie zdołał jednak pokonać swojego jedynego przeciwnika, który wybił piłkę na rzut rożny.
W tym momencie gra obu zespołów nieco straciła na intensywności, do akcji zaś coraz częściej musiał wkraczać arbiter główny. Do przerwy, to The Gunners mieli przewagę, której jednak nie umieli udokumentować bramkami.
Drugą połowę meczu, lepiej zaczęli goście. Stwarzali oni sobie wiele bardziej lub mniej poważnych sytuacji bramkowych, lecz zawsze brakowało czegoś, co pozwoliłoby im wyjść na prowadzenie. To strzał został zablokowany, to ostatnie podanie nie trafiło do adresata, to słupek albo poprzeczka prześladowały Robina van Persiego... Gdyby przewaga w posiadaniu piłki miała jakiekolwiek znaczenie, The Trotters zostaliby zmieceni z futbolowej mapy świata.
Gospodarze doszli do głosu dopiero 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry. Ich bohaterem znów mógł zostać David Ngog, który uderzył piłkę po dośrodkowaniu jednego z partnerów. Całe szczęście na posterunku czuwał Laurent Koscielny, który nie pozwolił na skierowanie piłki do siatki.
Dziesięć minut później, Robin van Persie wziął na siebie całą odpowiedzialność za wynik i spróbował pokonać Bogdana strzałem technicznym. Trzeba przyznać, że ten cel akurat został zdobyty, jednakże futbolówka zamiast w bramce, wylądowała na poprzeczce.
W 88. minucie meczu, Wojciech Szczęsny znów musiał interweniować. Kevin Davies zdołał oszukać obrońców Arsenalu i znaleźć się z bramkarzem w sytuacji sam na sam, ale Polak okazał się od niego lepszym, nie dając wbić sobie bramki.
Po upływie trzech doliczonych minut, Chris Foy zakończył mecz. Trudno jednak dopatrywać się w nim jakichkolwiek plusów w grze Kanonierów. Poza zachowanym czystym kontem, prawdopodobnie takich nie było. W oczy natomiast rzucała się dojmująca nieskuteczność oraz niedokładność, za które tego wieczora przyszło The Gunners sporo zapłacić - wobec zwycięstw Liverpoolu i Newcastle, spadli bowiem na odległe, siódme miejsce w ligowej tabeli. Co dalej?
Żółte kartki:
Steinsson - Vermaelen
Składy:
Bolton: Bogdan, Steinsson, Knight, Wheater, Ricketts, Eagles, Muamba, Reo-Coker (Pratley 89'), M Davies, Petrov (Tuncay 81'), Ngog (Davies 74')
Ławka rezerwowych: Jaaskelainen, Tuncay, K Davies, Klasnic, Pratley, Boyata, Riley
Arsenal: Szczęsny, Sagna, Mertesacker, Koscielny, Vermaelen, Arteta, Ramsey (Rosicky 80'), Song, Walcott, Oxlade-Chamberlain (Henry 69'), van Persie
Ławka rezerwowych: Fabiański, Rosicky, Park, Henry, Arshavin, Benayoun, Coquelin










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 































