Thomas Vermaelen mówi, że zawsze, nawet w momencie, kiedy Aston Villa prowadziła dwoma golami, był przekonany, że Arsenal jest w stanie wygrać ten mecz.
Gole Richarda Dunne'a i Darrena Benta dawały wrażenie, że Kanonierzy pożegnają się z FA Cup. Jednak fantastyczny comeback drużyny Wengera za sprawą trafień van Persiego i Walcotta sprawił, że The Villans wrócili do domu na tarczy.
- Po pierwszej połowie nadal byłem pewny siebie. Ogólnie byliśmy lepsi i nie ciążyła na nas presja. Wynik 0:2 był szokiem. Jeśli spojrzysz na przebieg spotkania to widać, że graliśmy agresywnie i mieliśmy parę dobrych okazji, ale to Villa wygrywała - powiedział Belg.
- Byłem pewny, że możemy wrócić do gry, jeśli strzelimy gola na początku drugiej połowy i udało nam się. To była sensacyjna druga połowa. Pracowaliśmy i walczyliśmy ciężko, aby osiągnąć taki rezultat. W pierwszej odsłonie było widać, że chcemy dyktować tempo meczu, kiedy tylko mieliśmy piłkę, robiliśmy to. W drugiej części gry tylko trochę dopisało nam szczęście przy strzelaniu bramek - dodał.










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 































