Kibice Arsenalu długo dochodzili do siebie, kiedy 28 sierpnia 2011 roku ich ulubieńcy zostali, oględnie mówiąc, znokautowani przez Manchester United. Wtedy to, na Old Trafford padł wynik kuriozalny. Czerwone Diabły wygrały 8:2. Ta klęska przyczyniła się do zdecydowanych ruchów transferowych Arsene'a Wengera, który w ostatnim dniu letniego okienka zakontraktował paru graczy. 22 stycznia 2012 roku The Gunners będą chcieli zrewanżować się podopiecznym Alexa Fergusona za to upokorzenie. Jak zapowiadają piłkarze z Emirates, na którym to stadionie będzie rozgrywany mecz, chcą zrewanżować się United i są głodni zemsty... a więc bramek. Czy jednak Arsenal ma szanse na urządzenie sobie strzelnicy z bramki, na której stać będzie David de Gea? Dowiemy się tego już w najbliższą niedzielę, 22 stycznia. Początek meczu - którego sędzią będzie Mike Dean - o godzinie 17.00. Przypatrzmy się sytuacji kadrowej obu ekip.
Za Kanonierami będą stały trybuny. Mecz będzie rozgrywany na Emirates Stadium, a przeciwnik, jakim jest Manchester United, na pewno przyciągnie tłumy. Za Arsenalem nie przemawiają jednak wyniki. Zespół Arsene'a Wengera, regularnie występujący w Lidze Mistrzów, jest teraz poza Wielką Czwórką Premier League. Arsenal plasuje się na pozycji piątej, a do będącej przed nim Chelsea traci 4 punkty. Do lidera, Manchesteru City, potrzebuje natomiast aż 15 punktów. W piłkarzach z Ashburton Grove nie widać woli walki o wyższe pozycje. Ostatni ligowy mecz ze Swansea przegrali 2:3, a chyba jedynym człowiekiem na boisku, który miał w sobie ogień walki był Thierry Henry, żywa legenda klubu z Londynu. Porażka z walijskim beniaminkiem była drugą ligową klęską z rzędu. Wcześniej Kanonierzy polegli w derbach z Fulham – 1:2. Trener Arsenalu znikąd nie może szukać pocieszenia, szczególnie gdy popatrzy się na listę kontuzjowanych ze stolicy Wysp. Tam aż ciasno od nazwisk. Szczególnie ciężka sytuacja jest w linii defensywnej drużyny. Tam urazy leczą Andre Santos, Kieran Gibbs (obaj lewa obrona) i Bacary Sagna, Carl Jenkinson (prawa obrona). Kontuzjowany jest także Coquelin, który mógł w razie potrzeby grać na bokach defensywy. Na mecz z United, choć raczej nie od początku, powinien być gotowy Thomas Vermaelen. Wciąż niedostępny jest Jack Wilshere, który powoli wraca do treningów. Wenger nie może także skorzystać z Abou Diaby’ego i Łukasza Fabiańskiego. Pod dużym znakiem zapytania stoi niedzielny występ Mikela Artety. Niepewny jest także stan zdrowia Thierry’ego Henry'ego, który narzekał na drobne problemy z łydką.
Na pewno dużo bardziej komfortową sytuacje ma Sir Alex Ferguson. I tam kontuzjowanych nie brakuje, jednak w większości są to zawodnicy „drugiego garnituru”. Manchester United jest wiceliderem tabeli, a do lidera, a zarazem swojego lokalnego rywala, traci 3 punkty. Z pewnością Czerwone Diabły będą chciały powtórzyć wyczyn z sierpnia, lecz raczej nie będzie to takie łatwe, jak wówczas. Wtedy, po triumfie 8:2 nad Arsenalem, wielu uważało United za pewniaka do obrony tytułu. Ta śmiała zapowiedź załamała się, kiedy mistrz Anglii sensacyjnie odpadł z Ligi Mistrzów już po fazie grupowej. Wyeliminował go... mało komu znany zespół FC Basel ze Szwajcarii. Pokazali oni, że i na wielką markę można znaleźć sposób. Arsenal z pewnością powinien wziąć z nich przykład. Sir Alex nie będzie mógł w niedziele skorzystać ze sprowadzonego latem Ashleya Younga oraz Nemanji Vidicia, który wypadł na cały sezon. Z urazami borykają się także Phil Jones, Darren Fletcher i Anderson – daty powrotów tych zawodników nie są znane. Niedostępni będą także Owen, Cleverley i Bebe. Na Arsenal powinien za to wrócić Welbeck oraz Smalling. A teraz trochę liczb:
185 – to liczba spotkań rozegranych między Arsenalem a Man United w Premier League;
67 – zwycięstwa Kanonierów;
76 – zwycięstwa Czerwonych Diabłów;
42 – remisy;
Ciekawostki:
- Wayne Rooney zdobył sześć bramek w ostatnich sześciu meczach przeciwko Arsenalowi we wszystkich rozgrywkach. W tym czasie raz nie wykorzystał rzutu karnego;
- Manchester wygrał siedem z ostatnich dziewięciu spotkań przeciwko Arsenalowi we wszystkich rozgrywkach. Raz padł remis;
- Rooney, grając przeciwko Arsenalowi, zdobył swojego pierwszego gola w Premier League, pierwszego gola w Premier League dla Manchesteru, swojego setnego gola w Premier League oraz 150. gola w barwach Man United;
- Arsenal wygrał trzy i przegrał tylko jeden ligowy mecz z ostatnich pięciu na Emirates przeciwko United. Przegrał jednak na nim, kiedy grał z Czerwonymi Diabłami w Lidze Mistrzów;
- Ostatni gol Henry’ego na Emirates w Premier League przypadł na ostatnie minuty spotkania przeciwko Manchesterowi United. Wtedy ta bramka dała zwycięstwo;
- Arsenal nie wygrał żadnego z ostatnich 10 meczów w Premier League, kiedy sędziował Mike Dean;
Przewidywany skład Arsenalu: Szczęsny - Djourou, Koscielny, Mertesacker, Vermaelen (Miquel) - Song, Arteta (Rosicky), Ramsey - Arszawin, Van Persie, Walcott.










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 































