To był mecz "nowych nabytków" Arsenalu. Gervinho zaliczył świetny debiut, który udokumentował dwoma strzelonymi bramkami. Carl Jenkinson jest z pewnością jednym z negatywnych bohaterów dzisiejszego spotkania. 19-latek w 45. minucie meczu efektownym uderzeniem umieścił piłkę we własnej siatce.
Arsenal zaczął spotkanie od mocnego uderzenia, już w 7. minucie nowy nabytek Kanonierów Gervinho wyszedł na czystą pozycję po wspaniałym podaniu Wilshere'a. Przelobował bramkarza i wyprowadził zespół na prowadzenie. 1:0!
Kanonierzy nie mieli zamiaru na tym poprzestać, atakowali zdecydowanie, a zdecydowanie najgroźniejsi na boisku byli Walcott oraz Gervinho.
Nie minęło 10 minut od zdobycia pierwszego gola a Gervinho podwyższył rezultat na 2:0 wykańczając świetne podanie Theo Walcotta.
W 30. minucie niespodziewanie Gervinho opuścił boisko, a w jego miejsce wszedł Miyaichi. Miejmy nadzieję, że to nie z powodu urazu.
W 34. minucie ładną akcją i strzałem popisał się Ramsey, ale jego uderzenie leciało w środek bramki i bramkarz Koeln złapał piłkę bez większego trudu.
W 39. minucie gospodarze wyprowadzili bardzo szybką kontrę, Chichi zagrał na lewą stronę do Andrezinho, ten strącił klatką piersiową do Novakovica, ale jego strzał został zablokowany przez Jenkinsona.
Minutę później ten sam zawodnik uderzał z 6 metrów, ale szczęśliwie jego uderzenie obronił Wojtek Szczęsny.
Arsenal nie pozostawał dłużny i w kolejnej akcji wyszedł z szybkim atakiem. Miyaichi zagrał świetnie prostopadłą piłkę do Walcotta, a ten, będąc w świetnej pozycji, zagrał fatalnie do Chamakha, marnując okazję.
W doliczonym czasie gry Carl Jenkinson popisał się fantastycznym lobem z 25 metrów i strzelił piękną bramkę, szkoda tylko, że ... zrobił to do własnej bramki, zaskakując tym strzałem bezradnego Wojtka Szczęsnego. Już tylko 2:1 dla Kanonierów.
Druga połowa rozpoczęła się od wielkich zmian. Wenger zmienił na raz praktycznie całą drużynę. Na boisku pozostał tylko Gibbs.
Kanonierzy natychmiast pokazali, że posiadają zapas nowych sił. Piękną sztuczką techniczną i przyspieszeniem popisał się w 50. minucie Arszawin. Rosjanin podbił sobie pięknie piłkę, mijając jednego z rywali i wolejem próbował skierować piłkę do bramki. Bramkarz jednak świetnie się spisał.
W 57. minucie świetną szansę mieli gospodarze. Jajalo pięknie przedarł sie, mijając Sagnę i uderzył na bramkę, świetnie jednak spisał się Djourou który odważnie rzucił się na ziemię i zablokował bardzo niebezpieczny strzał.
W 60. minucie świetną kontrę wyprowadzili gracze z Kolonii. Andrezinho zagrał ładną prostopadłą piłkę do Podolskiego, ten w pole karne do Novakovica, ale Serb nie sięgnął piłki i futbolówka wyleciała poza pole. Od bramki rozpoczyna Mannone.
W 65. minucie Rosicky zdecydował się na uderzenie z około 20 metrów. Strzał był bardzo groźny, ale bramkarz spisał się doskonale i obronił uderzenie Czecha.
2 minuty później przed szansą stanęli gospodarze, Novakovic znalazł się na 11 metrze przed bramką Mannone, ale Włoch złapał jego strzał i zażegnał niebezpieczeństwo.
Przez kolejne 10 minut częściej atakowali gospodarze, kilka zmian wprowadziło ożywienie w ich szeregach, a jednym z wyróżniających się zawodników był Sławomir Peszko, który wszedł w 70. minucie. Graczom Koeln brakowało jednak ostatniego podania i ich ataki rozbijały się na obronie Kanonierów, lub lądowały w rękawicach bramkarza Kanonierów.
W 81. minucie świetny przechwyt miał Frimpong. Wyprowadził piłkę i zagrał do Arszawina. Ten jednak strzelił wprost w bramkarza.
Do końca spotkania nic się już nie zmieniło i Kanonierzy odnieśli kolejne zwycięstwo w przedsezonowych sparingach, pokonując ostatecznie FC Koeln 2:1.
Arsenal pierwsza połowa: Szczęsny - Jenkinson, Koscielny, Vermaelen, Gibbs - Ramsey, Song, Wilshere - Gervinho (Miyaichi 30'), Walcott, Chamakh.
Arsenal druga połowa: Mannone (Fabiański 70') - Sagna, Squillaci, Djourou, Gibbs (Henderson 70' [Afobe 88']) - Frimpong, Rosicky, Nasri - Van Persie, Arszawin, Vela.
Bramki: Gervinho 7' (asysta: Wilshere), Gervinho 16' (asysta: Walcott) - Jenkinson 45' (OG)
Żółta kartka: Djourou 52'










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 































