Nie pomógł własny stadion, wracający filar obrony, wprowadzenie dwóch napastników oraz gol Robina van Persiego. Arsenal przegrał z Aston Villa 1:2. To stawia zespół z Londynu w bardzo nieciekawej sytuacji przed ostatnim meczem sezonu. Manchester City jest o 2 punkty za Kanonierami i ma o jedno rozegrane spotkanie mniej. To oznacza, że Arsenal może stracić trzecie miejsce na rzecz The Citizens a tym samym musiałby grać w eliminacjach by pokazać się w Lidze Mistrzów. Dzisiaj zabrakło przede wszystkim chęci i zaangażowania, The Gunners zaczęli sennie i bezlitośnie wykorzystali to goście.
Arsenal z nieco zmienionym w stosunku do poprzedniego spotkania składem rozpoczął ten mecz spokojnie. Jak zwykle dużo grał piłką, nie dał przedrzeć się graczom gości w pole karne Wojtka Szczęsnego. Gra toczyła się w środku pola, bez forsowania tempa i sytuacji bramkowych.
Ten stan rzeczy zmienił się już w 11. minucie. Walker ośmieszył cały Arsenal, przerzucił piłkę za linię obrony, gdzie stał już Bent, pilnujący by nie być na spalonym. Gracz Aston Villi ładnym uderzeniem pokonał Szczęsnego. Goście objęli prowadzenie.
Z minuty na minutę było coraz gorzej. The Villans podwyższyli na 2:0 w 15. minucie. Prostopadłe podanie Younga minęło całą defensywę Arsenalu i dotarło do Darena Benta, który bezlitośnie wykorzystał podanie, nie dając szans Szczęsnemu.
The Gunners mogli zdobyć bramkę kontaktową dwie minuty później, ale gol van Persiego padł ze spalonego. Flaga w górze, gwizdek w ruch i bramki nie ma.
Trudno było nie odnieść wrażenia, że bardziej chce się grać gościom. Arsenal atakował bardzo nieudolnie, ataki kończyły się jeszcze przed jedenastym metrem. Kanonierzy grali jakby dopiero, co się obudzili.
W 28. minucie piłkę na sam na sam otrzymał Ramsey, jednak nie trafił w nią, ale potem został sfaulowany w polu karnym, jednakże sędzia nie gwizdnął.
Wreszcie dotarło do podopiecznych Wengera w jakiej są sytuacji. Zaczęli naciskać, co zaowocowało paroma groźnymi akcjami oraz strzałem w słupek.
44. minuta i szansa na strzelenie gola do szatni. Van Persie bierze przeciwnika na plecy obraca się z piłką i wychodzi na pozycję do strzału. Michael Oliver uważa jednak, że Holender fauluje.
Arsenal rozpoczął drugą połowę z jedną zmianą. Z boiska zszedł obrońca, Sebastien Squillaci, a zastąpił go napastnik, Maroune Chamakh. Co zwiastowało zmasowany atak na pole karne Aston Villi. Już jednak w pierwszych minutach mogli stracić kolejną bramkę, bo znowu pomyliła się obrona. Tym razem Benta powstrzymał jednak Szczęsny.
58. minuta i prawdziwie groźna sytuacja w polu karnym The Villians. Najpierw okazję miał van Persie, który otrzymał podanie w bok jedenastki, jednak niepotrzebnie postanowił jeszcze raz podać. Potem piłka wróciła do niego, znowu podał, tym razem celnie do Gibbsa, który wbiegał w pole karne. Nie poradził sobie jednak, trafiając piłką w plątaninę ciał piłkarzy gości.
Kolejna dobra okazja, 61. minuta, z rzutu wolnego futbolówkę bije Holender, główką do Walcotta zagrywa Gibbs, ale Theo uderza niecelnie.
Arsenal wciąż naciskał, ale nie mógł zdobyć bramki. Pięknym zagraniem popisał się Kieran Gibbs, który próbował w 72. minucie przelobować bramkarza z bardzo ostrego rogu. Zaraz potem kontrę wyprowadzili goście i niesamowitymi paradami odznaczył się Szczęsny.
75. minuta i powinno być 1:2! Dośrodkowanie w pole karne, do główki wyskakuje Chamakh, strącając piłkę do siatki. Jednak Michael Oliver nie uznaje bramki. Marokańczyk jest wściekły.
Trzy minuty później, mamy rzut rożny dla gospodarzy. Zamieszanie i chaos w polu karnym wykorzystuje Song, który dostaje piłkę przed jedenastkę. Strzela mocno, ale prosto w któregoś z obrońców The Villans.
83. minuta i kolejna szansa przed Kanonierami. Van Persie wbiega w pole karne, ale lepszy okazuje się Friedel. Następnie ma miejsce ostra wymiana zdań między Lukiem Youngiem a Bacary’m Sagna, musi interweniować sędzia, ale bez konsekwencji kartkowych.
I wreszcie, w 88. minucie, na twarzach kibiców Arsenalu mógł pojawić się mały uśmiech. Na 1:2 strzela Robin van Persie, który wykorzystał zamieszanie pod bramką Friedela i czubkiem buta podbił piłkę poza zasięg rąk golkipera, dając honorowego gola Kanonierom.
Była jeszcze szansa na uratowanie remisu, rzut wolny na skraju pola karnego. Jednak strzał Vermaelena trafia prosto w mur z piłkarzy. The Gunners przegrywają na własnym stadionie po kiepskim spotkaniu i na koniec sezonu robi się nieciekawie.
Arsenal: Szczęsny - Sagna, Squillaci(45’Chamakh), Vermaelen, Gibbs – Song, Wilshere, Ramsey – Arshavin(61’Bendtner), Walcott, Van Persie
Niewykorzystane zmiany: Lehmann, Eboue, Miquel, Denilson, Henderson
Kartki:Bendtner(żółta)
Aston Villa: Friedel – L Young, Dunne, Collins, Walker – Delph(90+1’Heskey), Petrov(79’Bradley), Reo-Cocker - Downing, Young, Bent
Niewykorzystane zmiany: Marshall, Cuellar, Pires, Albrighton, Agbonlahor
Kartki: Reo-Cocker, Petrov, Dunne, Young(żółte)
Bramki: Bent(11’, 15’), Van Persie(89’)
Widownia: 60 023
Sędzia: Michael Oliver










"Van Persie i Manchester City? To pytanie nie może istnieć, ponieważ nie można zakontraktować ot tak nikogo z obowiązującym kontraktem." 































