Dzisiaj jest sobota, 19 maja 2012 roku
on-line: 53
http://footballteam.pl/index.php?partner=ARS

Premier League: Liverpool 1-1 Arsenal (0-0)

15.08.2010, 16:55 / kakao

Komentarze:
56
A A A

Na inaugurację sezonu, Arsenal zremisował na Anfield Road z Liverpoolem 1-1. Warto dodać, że obie bramki zdobywali dziś zawodnicy gospodarzy. Najpierw prowadzenie Liverpoolowi dał David N'Gog, a już w doliczonym czasie gry, remis dla Arsenalu uratował Pepe Reina, który umieścił piłkę we własnej bramce.

 

Spotkanie zaczęło się od mocnego uderzenia ze strony Kanonierów. Piekielnie groźny strzał z rzutu wolnego oddał Thomas Vermaelen, ale Reina popisał się przepiękną paradą i przerzucił piłkę nad poprzeczką.

 

Kolejne minuty to głównie kopanina w środkowej części boiska. Kanonierzy przez większą część przeważali na boisku, jednak nie potrafili przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Od czasu do czasu, sporo zamieszania na skrzydłach robili Dirk Kuyt i Milan jovanovic, jednak większość akcji kończyła się na obronie, lub w ostateczności na Manuelu Almunii.

 

W 21 minucie, Steven Gerrard sfaulował Emmanuela Eboue, za co główny arbiter przyznał gościom rzut wolny. Samir Nasri nie potrafił jednak wykorzystać stałego fragmentu i jego strzał zakończył się na murze. Chwilę później dobitki spróbował jeszcze Vermaelen, ale nie była ona zbytnio udana.

 

6 minut później Carragher skosił Andrieja Arszawina, za co sędzia znowu przyznał podopiecznym Arsene Wengera rzut wolny. Do futbolówki ponownie podszedł Samir Nasri, jednak ponownie uderzenie zakończyło się na murze.

 

W 37 minucie obrona Kanonierów popełniła olbrzymi błąd. Przed fantastyczną okazją na pokonanie Manuela Almunii znalazł się Jovanovic, jednak przeliczył się ze swoimi umiejętnościami i strzelił tuż nad poprzeczką.

 

4 minuty później pan Atkinson po raz pierwszy sięgnął po żółtą kartkę. Otrzymał ją Jack Wilshere za faul na Javierze Mascherano.

 

Ostatnie sekundy pierwszej połowy to całkowita dominacja Liverpoolu. Najpierw z dystansu groźnie uderzał Glenn Johnson, jednak Manuel Almunia zachował się w tej sytuacji bardzo dobrze i przerzucił łaciatą ponad poprzeczkę. Minęło zaledwie kilkanaście sekund, a swój zespół na prowadzenie mógł wyprowadzić N'Gog. Na szczęście jego strzał trafił prosto w Gaela Clichy'ego, który był ustawiony na linii bramkowej.

 

W doliczonym czasie pierwszej połowy, Atkinson został zmuszony do przedsięwzięcia drastycznych środków i pokazał czerwoną kartkę Joe Cole'owi, za bardzo brzydki faul na Laurencie Kościelnym.

 

Do przerwy na Anfield Road widniał bezbramkowy remis. Pierwsza połowa była nudna, jak flaki z olejem, a emocji dostarczyły jedynie ostatnie dwie minuty. W każdym bądź razie, ciekawsze od pierwszej części spotkania byłyby zapewne wyścigi ślimaków.

 

Są takie dni w tygodniu, kiedy obrońcy Arsenalu wychodzą na spacer. Pech chciał, że wybrali się oni akurat wtedy, kiedy groźną akcję przeprowadzali gospodarze. Nim się obejrzeli, to w polu karnym znalazł się N'Gog i pokonał bezradnie interweniującego Almunię.

 

Dziesięć minut później, N'Gog miał okazję do podwyższenia rezultatu. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Gerrard, a Francuz spróbował strzału głową. Tym razem mu nie wyszło, ale narobił sporo szumu w polu karnym Kanonierów. Zupełnie nie widać, jakoby gospodarze grali w osłabieniu.

 

59 minuta to podwójna zmiana w szeregach Kanonierów. Na murawie pojawił się Theo Walcott, wraz z Tomasem Rosickym, a zejść z niej musieli odpowiednio Emmanuel Eboue i Jack Wilshere. 6 minut później, Maxi Rodriguez zastąpił na boisku Milana Jovanovica.

 

W 72 minucie, Gerrard otrzymał żółtą kartkę za faul na Chamakhu. Sędzia podyktował rzut wolny, a do piłki podszedł Walcott. Anglik spróbował swoich sił, jednak Pepe Reina z trudem obronił to uderzenie.

 

W 74 minucie, strzelec bramki dla gospodarzy opuścił boisko na rzecz Fernando Torresa, a dwie minuty później Robin van Persie zajął miejsce Abou Diaby'ego. W 78 minucie Lucas Leiva dał zmianę Javierowi Mascherano.

 

Końcowe minuty zdecydowanie należały do podopiecznych Arsene Wengera, którzy wciąż szukali sytuacji do wyrównania. Najpierw w 80 minucie Theo Walcott spróbował strzelić z dystansu, a 6 minut później tego samego spróbował Tomas Rosicky. Strzał Czecha był jednak o tyle groźniejszy, że gdyby piłka po drodze nie odbiła się od głowy Johnsona, to Reina zapewne zostałby zmuszony do interwencji.

 

87 minuta, to pokaz taneczny w wykonaniu Theo Walcotta. Młodziutku Anglik, krokiem zgrabnej baletnicy znalazł się w polu karnym rywala i pomimo wykonaniu kilku piruetów, nie potrafił znaleźć drogi do bramki.

 

W 91 minucie, w końcu Kanonierzy doprowadzją do wyrównania. Marouane Chamakh chciał zrobić to samodzielnie, ale po jego uderzeniu, futbolówka odbiła się od słupka i wpadła w ręce Reiny. Hiszpan jednak nie potrafił zapanować nad piłką i upadł pod jej ciężarem na ziemię, a na sam koniec wrzucił ją do swojej bramki.

 

W przeciągu ostatnich dwóch minut, Laurent Kościelny zaprezentował wszystkim na trybunach, jak świetnie potrafi grać rękoma. W rezultacie w 93 minucie otrzymał żółtą kartkę, a dwie minuty później kolejną, przez co przed końcowym gwizdkiem sędziego wyleciał z boiska. Laurentowi najwyraźniej pomyliły się dyscypliny sportowe.

 

Chwilę później sędzia zakończył spotkanie, w którym nie było zbyt dużo emocji. Mecz był bardzo wyrównany, a remis jest sprawiedliwy dla obu stron, bo żadna z drużyn nie pokazała, że zasłużyła na zwycięstwo.

 

Żółte kartki: 72' Gerrard - 41' Wilshere, 85' Rosicky, 93' Kościelny

Czerwone kartki: 45+1' J. Cole - 90+5' Kościelny

Bramki: 46' N'Gog - 90+1 Reina (OG)

 

LIVERPOOL: Reina - Johnson, Agger, Carragher, Skrtel - J.Cole, Mascherano (78' Lucas), Gerrard, Jovanovic (65' Maxi Rodriguez) - Kuyt, N'Gog (74' Torres)

Ławka rezerwowych: Cavalieri, Aurelio, Kelly, Babel

 

ARSENAL: Almunia - Clichy, Kościelny, Vermaelen, Sagna - Eboue (59' Walcott), Wilshere (59' Rosicky), Diaby (76' van Persie), Arszawin, Nasri - Chamakh

Ławka rezerwowych: Fabiański, Gibbs, Song, Vela

 

Arbiter: Martin Atkinson

Liczba odsłon: 814



Źródło:
http://www.musicessentials.pl

Twoja reklama tutaj? Napisz do nas: email lub gadu-gadu

Oceń tego newsa:

(4) Aktualna ocena: 4
Ten news nie ma jeszcze komentarzy

Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike

Labotiga.pl