Dzisiaj jest sobota, 19 maja 2012 roku
on-line: 55
http://footballteam.pl/index.php?partner=ARS

Barnet 0-4 Arsenal (0-3)

17.07.2010, 19:01 / kakao

Komentarze:
18
A A A

Dziś odbył się pierwszy przedsezonowy sparing zespołu Arsenalu, których przeciwnikiem było Barnet. Kanonierzy gładko ograli swój klub filialny 4-0, ale samo spotkanie było bardzo nudne. Goście przez całe 90 minut dominowali na boisku i gdyby tylko się bardziej postarali, wynik byłby o wiele wyższy.

 

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego ciosu. Dwójkowa akcja Rosicky-Arszawin i ten drugi znalazł się w sytuacji sam-na-sam z bramkarzem drużyny przeciwnej. Rosjanin pewnie minął golkipera i umieścił futbolówkę w pustej bramce. Dwie minuty później mogło być już 2-0. Jay Emmanuel Thomas groźnie przymierzył z okolicy szesnastego metra, ale tym razem bramkarz gospodarzy zdołał obronić mocne uderzenie.

 

W jedenastej minucie Kanonierzy znowu stanęli przed szansą na podwyższenie rezultatu. Arszawin na prawo do Frimponga, a ten posłał łaciatą do wychodzącego Simpsona. Anglik był o krok od zdobycia gola, ale pewnie interweniował bramkarz Barnet. Pięć minut później podopieczni Arsene Wengera dopięli swego. Ogromne zamieszanie w polu karnym gości wykorzystał Jay Simpson, który uderzył na bramkę bez przyjęcia, po idealnym podaniu od Jacka Wilshere'a.

 

Mimo tego, że Kanonierzy prowadzili już 2-0, to wciaż było im mało. W 18 minucie na samodzielny rajd zdecydował się Jack Wilshere i chwilę później uderzył z dystansu. Tym razem uderzył minimalnie nad bramką. Trzy minuty później moglo być 3-0. Jay Simpson stoczył powietrzny pojedynek z bramkarzem gospodarzy, a futbolówka spadła prosto pod nogi niepilnowanego Vermaelena. Belg stanął przed pustą bramką i trafił... prosto w nogi wracającego obrońcy.

 

Przez kolejne minuty gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Oczywiście wciąż dominowali goście, ale gospodarze także szukali swojej szansy. Ich akcje jednak zawsze kończyły się na linii defensywnej Arsenalu.

W 31 minucie na kolejną indywidualną akcję zdecydował się Arszawin. Mocny strzał z dystansu, ale ponad bramką. Cztery minuty później przed szansą stanął Wilshere, który otrzymał podanie od bardzo aktywnego w dzisiejszym meczu Arszawina, Młodziutki Anglik jednak uderzył tuż obok lewego słupka bramkarza Barnet.

 

Mjały kolejne minuty, a Kanonierom wciąż było mało. W 39 minucie strzału z dystansu spróbował Tomas Rosicky, jednak minimalnie się pomylił. Po trzech minutach, przed kolejną dogodną sytuacją znalazł się Arszawin. Rosjanin zwiódł kilku rywali i uderzył z okolicy szesnastego metra. Futbolówka zatrzymała się jednak na poprzeczce. Kanonierów to wcale nie zniechęciło, bo nie minęła minuta, a już z dystansu przymierzył Rosicky. Jak pech to pech, tym razem ponad bramką.

 

W 45 minucie podopieczni Arsene Wengera w końcu wykorzystali nadarzającą się okazję. Tym razem z kontratakiem wyszedł Andriej Arszawin, który odegrał na lewe skrzydło do wybiegającego Wilshere'a. Anglik zbiegł do środka i wyłożył piłkę prosto do Simpsona, który strzału do pustej bramki nie mógł zmarnować.

 

Do przerwy było 3-0. Kanonierzy całkowicie zdominowali zespół gospodarzy, jednak nie potrafili wykorzystać nadarzających się sytuacji. Gdyby graczom Arsenalu towarzyszyła dziś większa skutecznośc, do przerwy byłoby co najmniej 5-0. Na drugą połowę wyszła zupełnie inna jedenastka. W tym także nowy nabytek Arsenalu - Marouane Chamakh. Warto podkreślić, że od pierwszych minut grał inny nowy gracz Kanonierów - Laurent Koscielny.

 

Drugą część spotkania od groźnego ataku rozpoczęli goście. Przed szansą na pokonanie bramkarza Barnet stanął Theo Walcott, jednak ten doskonale wybronił sytuację jeden na jeden. Po tej akcji mieliśmy pierwszy w tym meczu rzut roźny. Do narożnika boiska podszedł Samir Nasri i dośrodkował prosto na głowę Nacera Barazite. Młodziutki Holender chciał wykorzystać swój wzrost i oddał groźny strzał głową. Futbolówka jednak minimalnie przeleciała nad poprzeczką.

 

56 minuta to kolejna samodzielna akcja Walcotta. Tym razem Anglik huknął nad poprzeczką. Dwie minuty później znów w roli głównej wystąpił Theo Walcott. Tym razem zwiódł kilku rywali i wyłożył futboówkę prosto pod nogi Chamakha. Marokańczyk strzelił jednak prosto w bramkarza gospodarzy.

 

Przez kolejne minuty nie działo się zupełnie nic. Gra była nudna i mozolna. Fakt, że cały czas przewagę mieli Kanonierzy, ale nie potrafili z niej skorzystać. Drużyna gospodarzy była całkowicie bezradna.

 

W 68 minucie boisko opuścił Vito Mannone, a w jego miejsce pojawił się Wojciech Szczęsny.

 

W 75 minucie Samir Nasri ustalił wynik spotkania. Sytuację wyprowacował sobie całkowicie sam i wyszedł na spotkanie oko w oko z golkiperem rywali. Francuz znakomicie wyczekał beznadziejnie interweniującego bramkarza i pokonał go leciutkim, ale technicznym strzałem.

 

Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie. Kanonierzy wygrali zasłużenie, jednak wynik powinien być przynajmniej dwa razy wyższy. Cztery bramki to zupełnie za mało, patrząc na ilość niewykorzystanych sytuacji przez drużynę Arsene Wengera.

 

ARSENAL: Fabiański [45' Mannone (68' Szczęsny)] - Traore (45' Gibbs), Koscielny (45' Miguel), Vermaelen (45' Djourou), Nordtveit (45' Eastmond) - Wilshere (45' Nasri), Frimpong (45' Henderson), Rosicky (45' Lansbury) - Arszawin (45' Walcott), Simpson (45' Chamakh), Emmanuel-Thomas (45' Barazite)

Liczba odsłon: 1015



Źródło:
http://www.musicessentials.pl

Twoja reklama tutaj? Napisz do nas: email lub gadu-gadu

Oceń tego newsa:

(0) Aktualna ocena: 0
Ten news nie ma jeszcze komentarzy

Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike

Labotiga.pl