Mecz:: Tottenham - Arsenal
Rozgrywki:: FA Premier League
Data i miejsce:: 13.11.2004, White Hart Lane
Widzów:: 36 095
Sędzia:: Steve Bennett
Rezultat:: 4:5 (1:1)
Strzelcy:: Naybet 37, Defoe 61, King 74, Kanoute 88 - Henry 45, Lauren 55 (karny), Vieira 60, Ljungberg 69, Pires 81
Skład Tottenhamu:: Robinson, Pamarot, Naybet, King, Edman, Pedro Mendes (68. Davies), Brown (76. Kanoute), Carrick, Ziegler, Keane (90. Gardner), Defoe
Skład Arsenalu:: Lehmann, Lauren, Toure, Cygan, Cole, Ljungberg, Vieira, Fabregas, Reyes (68. Pires), Bergkamp (82. Van Persie), Henry

Przed Wami kolejny materiał z serii „Niezapomniane Mecze Arsenalu”. Poświęcony on będzie niezwykle emocjonującym derbom północnego Londynu z sezonu 2004/2005. Chodzi tu oczywiście o starcie Arsenalu z Tottenhamem na White Hart Lane. Ten kto obejrzał na własne oczy ten niesamowity spektakl, z pewnością nie mógł narzekać na stracony czas i brak emocji.
W składzie "Kogutów" zabrakło na ten mecz obrońców - Gorana Bunjevcevica oraz Stephena Kelly`ego. Nie wystąpił również Thimothee Atouba i Sean Davis. W zespole "Kanonierów" zabrakło z kolei Sola Campbella, dwóch Brazylijczyków - Edu i Gilberto Silvy oraz dwójki Francuzów - Gaëla Clichy i Jérémie Aliadiere.
Pierwsza groźna akcja gospodarzy nastąpiła w 5. minucie spotkania, kiedy to Pedro Mendes popisał się niezłym strzałem z woleja, ale uderzenie to zostało obronione przez Jensa Lehmnanna. Później nie działo się praktycznie nic ciekawego. Dopiero w 37. minucie Michael Carrick dośrodkowywał z rzutu wolnego, piłka trafiła do niepilnowanego Nourredine Naybet'a, który spokojnie przyjął piłkę i z paru metrów pokonał mocnym strzałem Lehmanna.
Chwilę później "Koguty" mogły prowadzić już dwiema bramkami, kiedy to Patrick Vieira przypadkowo strzelił na własną bramkę, jednak ponownie dobrze spisał się Jens Lehmann. Wydawało się, że na przerwę "Kanonierzy" będą schodzić z jednobramkową stratą, jednak w ostatnich sekundach tej części gry po podaniu Laurena, Thierry Henry znalazł się w świetnej sytuacji i z bliskiej odległości pokonał Paula Robinsona. Był to wtedy 11 gol Francuza w sezonie.
--------------- WYPOWIEDZI POMECZOWE---------------
Freddie Ljungberg: "Atmosfera była wspaniała, ale straciliśmy kilka znakomitych okazji. Graliśmy bardzo dobrze, zdobyliśmy 5 bramek, więc nie mamy na co narzekać. To wspaniałe, że znów zaczęliśmy wygrywać. Wreszcie możemy pokazać, iż możemy grać dobry futbol i zdobywać dużo bramek."
Arsene Wenger - menedżer: "Takie mecze jak dziś, derby północnego Londynu, albo kończą się wynikiem 0:0 albo są kompletnie zwariowane. Tą drugą opcję mieliśmy tym razem, to było niezwykłe spotkanie. Jestem zadowolony z naszej postawy dziś i z tego, że powróciliśmy na ścieżkę zwycięstw. Spurs grali dziś naprawdę bardzo dobrze i nawet gdy przegrywali dwiema bramki nie poddawali się. Oczywiście nasi obrońcy nie będą dziś tak szczęśliwi, jak nasi napastnicy czy atakujący, ale wszyscy jesteśmy szczęśliwi z tego zwycięstwa. Ludzie ostatnio zaczęli nas krytykować, ponieważ nie wygraliśmy dwóch meczów z rzędu, jednak prawda jest też taka, że przegraliśmy tylko jedno spotkanie z ostatnich 53. Cieszę się z tego niezmiernie, aczkolwiek oczywiste jest, że ostatnio mieliśmy kilka niekomfortowych chwil i momentów."
Jose Mourinho - menedżer Chelsea: "Nie widziałem tego meczu, jednak obrona zagrała hańbiąco. Wynik nie jest wynikiem piłkarskim, to wynik rodem z hokeja. Rezultat to istny żart. Co to za drużyna, która traci cztery czy pięć bramek? Ja podczas treningów gram trójką przeciwko trójce. Jeśli wynik jest 5-4, wysyłam piłkarzy do szatni i wstrzymuję grę! To oznacza, że nie potrafią się odpowiednio bronić."
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Druga połowa meczu rozpoczęła się od ataków Arsenalu. Groźna kontra "Kanonierów" skończyła się jednak uderzeniem Jose Antonio Reyesa prosto w Paula Robinsona. Osiem minut później Noe Pamarot sfaulował w Fredrika Ljungberga w polu karnym, za co arbiter Steve Bennett podyktował rzut karny, który zamieniony został na gola przez Laurena. W 60. minucie Patrick Vieira zabrał piłkę Naybet'owi w środkowej strefie boiska, po czym Francuz przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów, kończąc akcję pewnym strzałem w okienko bramki Robinsona. Było już więc 3-1 dla Arsenalu, jednak ten wynik nie utrzymał się na długo. Minutę później Jermaine Defoe popisał świetną indywidualną akcją - pobiegł on z piłką z lewego skrzydła aż w pole karne, po czym mocnym mierzonym strzałem zdobył drugą bramkę dla "Kogutów".
Nie minęło osiem minut, a padł czwarty gol dla Arsenalu - Cesc Fabregas otrzymał piłkę tuż przed polem karnym, a później podał ją do blisko ustawionego Ljungberga, który bez problemów umieścił ją w siatce. Choć "Kanonierzy" prowadzili 4:2, to Tottenham nie załamał się i wciąż walczył o korzystny rezultat. Michael Carrick po raz kolejny w tym meczu popisał się świetnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego, piłka trafiła na głowę Ledleya King'a, który z 10 metrów celnie strzelił na bramkę gości.
W 81. minucie było już 5:3 dla Arsenalu - wypychany poza pole karne gospodarzy Thierry Henry wykonał świetne podanie na lewą stronę do Roberta Piresa, ten zrobił kapitalny zwód i pokonał Paula Robinsona. Kibice na White Hart Lane zobaczyli tego dnia jeszcze jedną bramkę, tym razem w wykonaniu gospodarzy - po stracie Henry'ego w środku pola na bramkę Lehmanna popędził Reto Ziegler, po czym skierował górną piłkę w pole karne do Frederica Kanoute, a ten z pierwszej piłki uderzył i jednocześnie ustalił wynik meczu na 4:5.

"Kanonierzy" w sezonie 2004/2005 grali równie pięknie jak w poprzednim, lecz ostatecznie zajęli drugie miejsce w tabeli. Mistrzem Anglii została Chelsea, która wyprzedziła Arsenal o 12 punktów. W Lidze Mistrzów "The Gunners" odpadli już w 1/8 finału po przegranym dwumeczu z Bayernem Monachium. Arsenal pomimo drugiego miejsca w lidze i wczesnego zakończenia udziału w Champions League, zdołał wywalczyć jedno ważne trofeum. Chodzi tu o Puchar Anglii, w finale, którego "Kanonierzy" zmierzyli się z Manchesterem United. O zwycięstwie decydował konkurs rzutów karnych, w których górą byli podopieczni Arsene Wengera.
SKRÓT SPOTKANIA
Przygotowanie: MaR