Gunners.com.pl - Polskie Centrum Informacji - Arsenal Londyn, Kanonierzy, Piłka nożna
Dzisiaj jest sobota, 22 listopada 2014 roku
on-line: 134

  • 1
  • 2
  • Danny Welbeck unosi w zdziwieniu brwi po tym, co przed sobą zobaczył. Po kilku sekundach na jego twarzy widać szeroki uśmiech. „Co to jest? Naprawdę ktoś to zrobił?” pyta z uśmiechem.

     

    23-latek właśnie obejrzał profil na Tumblr nazwany „Welbz is dat guy”, zawierający obrazek za obrazkiem, mem za memem wyłącznie na jego temat.

     

    Obrazek z pomnikiem Chrystysa Odkupiciela w Rio de Janeiro z numerem i nazwiskiem Welbecka na plecach. Twarz piłkarza podmieniona z Barackiem Obamą, Davidem Cameronem, Johnem Lennonem i Yoko Ono, kończąc na postaciach z Simpsonów. Wszystkie z podpisem: Welbz is dat guy.

     

    To zabawne, internetowe szaleństwo pokazuje tylko, jak duża jest popularność napastnika. Odejście piłkarza do Arsenalu, który z klubem z Old Trafford był związany od 8-ego roku życia zostało przyjęte w czerwonej części Machesteru z powszechną konsternacją, także wśród legend tego klubu. Rio Ferdinand uznał decyzję o sprzedaży Welbecka za szaloną, Paul Scholes powiedział że jest mu przykro, natomiast Gary Neville przyznał, że ciężko odnaleźć w tym jakiś logiczny sens.

     

    Jest to z pewnością dobry wskaźnik tego, jak wysoko oceniany jest Welbeck. W momencie gdy piłkarz siedzi i daje wywiad dla Arsenal Magazine, widać że jego ekscytacja przyszłością w klubie jest ogromna. To dla niego nowy początek i chce jak najlepiej wykorzystać tę sytuację.  Ale na początek wyjaśnijmy fenomem „Welbz is dat guy”.

     

    - To zaczęło się gdy Ravel Morrison dał taki wpis na Twitterze, w lutym 2013 roku i nagle wszystkim się to spodobało. To nawet część slangu w Manchesterze – powiedział Welbeck.

     

    ­ - Gdy dorastasz i robisz coś dobrze, ludzie często używają tego sformułowania. Możliwe, że ten wpis pojawił się jak strzeliłem jakąś bramkę i Ravel tak napisał. Ale równie dobrze to mogło być cokolwiek. „Tym gościem” może być każdy. Bardzo ciężko to wytłumaczyć.


    - Na przykład w szkołach często mówi się tak na nauczycieli, których niespecjalnie się lubi. Ale zazwyczaj jest to forma komplementu. Nie słyszałem tego tutaj dużo razy, chociaż kilka razy Ox robił sobie takie żarty, chodził i powtarzał to w kółko. Nie spodziewałem się jednak, że robi to taką furorę w internecie!


    Ostatnie kilka miesięcy było prawdziwą karuzelą dla piłkarza. Dorastając na Old Trafford i przebijając się do pierwszego składu z drużyny juniorów, wielką rzeczą jest decyzja o odejściu. Jednak gdy pojawiło się zainteresowanie ze strony Arsenalu, Welbeck był pełen zaciekawienia.

     

    - Kiedy jesteś gdzieś przez bardzo długo i planujesz nowy rozdział w swojej karierze, masz mnóstwo rzeczy do przemyślenia. Przez ostatni rok zacząłem zastanawiać się, co jest dla mnie najlepsze. Grałem na lewym skrzydle, przy ustawieniu 4-4-2, co było bardzo trudne bo nie miałem zbyt dużego wpływu na grę. Mogłem dawać z siebie wszystko, ale byłoby o wiele lepiej gdybym pomagał drużynie na swojej nominalnej pozycji.


    - W pewnym momencie myśli zaczęły kłębić się w głowie, ale gdy przychodziłem na trening dawałem z siebie 100%, tak samo jak podczas meczu. Taki jestem i nie zamierzam tego zmienić. Ale w pewnym momencie odkładasz to na bok i zaczynasz zastanawiać się, czy to aby na pewno dla Ciebie najlepsze.


    - Gdy nadszedł sygnał od Arsenalu, podszedłem do tego ze spokojem. Byliśmy z drużyną narodową na zgrupowaniu, siedziałem w pokoju z Hendersonem i odpoczywaliśmy. Czyli zwykłe rzeczy, które robisz oczekując na ważny telefon.


    - Za każdym razem gdy schodziliśmy na posiłki podchodził do mnie Wilshere i pytał czy to już się stało. Mieliśmy sygnał, że prowadzone są rozmowy pomiędzy klubami, ale różne rzeczy dzieją się w ostatni dzień okienka transferowego. Na szczęście pod koniec dnia, sprawę miałem już jasną.


    - Na pewno pomogło to, że jest tu mnóstwo Anglików. Kilku z nich znam od dłuższego czasu, ale na przykład z Chambersem miałem okazję zaznajomić się dopiero podczas ostatniego zgrupowania. Wejście do szatni było czymś naturalnym. Wszyscy gorąco mnie witali, a to miłe gdy wchodzisz do szatni w nowym klubie i widzisz znajome twarze. Ale z taką reakcją spotkałem się nie tylko tam – reagowali tak wszyscy w klubie.


    - Wszystko idzie dobrze, mam tu udany start i świetne środowisko do pracy. Piłkarze, obsługa, po prostu wszyscy powitali mnie z otwartymi ramionami. To było bardzo miłe i jestem za to wdzięczny.


    Oczywiście nie tylko na boisku przeżył wielkie zmiany. Danny dorastał na tej samej ulicy co Wes Brown – Mancunian w dzielnicy Longsight – gdzie znał wszystkich. Pośród wielu kolegów i znajomych czuł się swobodnie. Teraz przeniósł się do nowego miasta i na co dzień styka się z 12 milionami obcych mu ludzi. Niewątpliwe zajmie mu trochę czasu zanim przyzwyczai się do nowego miejsca.

     

    - W Londynie jest nieco inaczej niż w Manchesterze. Tam się urodziłem i wychowałem, więc dla mnie to nowa sytuacja. Manchester znałem tak dobrze jak własną kieszeń. W porównaniu z Londynem jest on o wiele mniejszy, a tutaj nie sposób znać wszystkich sąsiadów – przyznał.

     

    - Dorastając wiele czasu spędzałem na grze w piłce. Graliśmy z ludźmi z innych szkół, więc znałem naprawdę sporo osób. Do szkoły docierałem dwoma autobusami, a wolny czas spędzaliśmy w centrum miasta.


    - W Manchesterze byłem związany z wieloma osobami. Ciężko było przenieść się do Londynu i prawie nikogo nie znać. Całe szczęście miałem tu kilku dobrych znajomych i mój kuzyn pracował tu przez kilka lat. To dla mnie ogromna zmiana, ale to coś czego szukałem – nowa, niesamowita przygoda – podsumował.

     

    Welbeck posiada wrodzone, pozytywne nastawienie do życia, przepełnia go wewnętrzny entuzjazm i lubi zdobywać wiedzę. Co więcej to w końcu wciąż młody człowiek, który na egzaminie GCSE (odpowiednik naszego egzaminu gimnazjalnego – przyp. red.) otrzymał dziewięć ocen C lub wyższych, a z matematyki i literatury angielskiej A (skala ocen A* – najlepsza, A, B, C, D, E, F, G – niezdane – przyp. red.). Anglik przyznaje, że docenia wartość edukacji w życiu i zawsze chciał być najlepszy zarówno na boisku jak i w szkole.

     

    - Moi rodzice zawsze stawiali sprawę jasno. Nauka jest najważniejsza. Dziękuję im za to. Dorastając miałem w szkole dwóch starszych braci, którzy postawili wysoko poprzeczkę z ocenami, a ja zawsze starałem się im dorównać – wspomina.

     

    - Dostawali A* i As. Ja miałem tylko kilka As i Bs. Czasami miałem trudne okresy, jak choćby w ostatniej klasie, gdy miałem zaległości z dwóch przedmiotów, a w międzyczasie intensywnie trenowałem w młodzikach United. Raz trenowałem na boisku, żeby zaraz potem zasiadać do nauki.


    Ta równowaga widoczna jest w stylu gry napastnika. To wciąż jego początek kariery w Arsenalu, ale jego zaciekła walka o piłkę przyniosła mu uznanie wśród kibiców. Połączenie niezwykłego instynktu, wykończenia i siły fizycznej są chyba wystarczającym podkreśleniem tezy, że Arsene Wenger kupił kolejny młody talent.

     

    Welbeck grywa regularnie dla swojej reprezentacji narodowej od trzech lat. Jest obecnie czołowym zawodnikiem składu, który walczy w eliminacjach do Euro 2016. Dwa gole ze Szwajcarią podkreśliły jego potencjał.

     

    Wszystko to mogło się jednak potoczyć inaczej. Jego rodzice pochodzą z Ghany, dlatego też Czarne Gwiazdy miały na niego chrapkę. Wszystko rozstrzygnęło się w meczu Anglii z Ghaną.

     

    - To był słodko-gorzki występ. W trakcie mojego dzieciństwa miałem sposobność gry w obu reprezentacjach. Wybrałem jednak Anglię, ponieważ już wcześniej występowałem w niej w wieku 14 lat dla reprezentacji U-16, 17, 18,19 i 21.


    - Czułem, że szybko się rozwijam i wskakuję na kolejny poziom. Moi rodzice nigdy nie wymuszali na mnie gry w którejś reprezentacji. Zawsze pomagali mi w moich decyzjach, ale ostatecznie to ja musiałem decydować, jako dorosła osoba.


    - Jestem bardzo dumny z mojego pochodzenia i to ważna cząstka mnie samego. Moi rodzice pochodzą z Ghany i tam żyje moja rodzina. Ostatni raz odwiedziłem ich kilka lat temu, ale liczę, że niedługo będę miał nową okazję. Chciałbym ich znów zobaczyć.


    Bezpośrednim celem Welbecka jest jednak utrzymanie stałej, wysokiej formy, z którą przyszedł do Arsenalu. Już w pierwszym meczu z Manchesterem City popisał się ładnym strzałem w słupek, a niedługo potem zdobył hat-tricka z Galatasaray w Lidze Mistrzów. Sam zawodnik uważa, że to dopiero początek jego udanej kariery w Londynie.

     

    Anglik dodał też, że niewątpliwie dziwnym uczuciem będzie powrót na Old Trafford, ale jest pewien, że podjął słuszną decyzję o transferze.

     

    - To będzie dziwne uczucie wrócić na Old Trafford. Niecierpliwie czekam na ten dzień.  Oczywiście zanim do tego dojdzie przed nami wiele meczów, na których musimy się w pełni skupić. Trzy punkty w każdym starciu to nasz główny cel – podkreślił piłkarz.

     

    - Arsenal to klub dla mnie. Tutaj mogę rozwinąć się jako piłkarz i wskoczyć na wyższy poziom. Czas pokaże co z tego wyjdzie, ale naprawdę nie mogę się doczekać czekającego mnie wyzwania – zakończył.

     

     

     

    Źródło: 'Arsenal is the place for me', Arsenal.com, 11.11.2014

    Tłumaczenie: Mumin i Bartek91

  • Są takie mecze, na które czeka się cały sezon, odrywa się każdy dzień z kalendarza, a kilka dni przed takim spotkaniem wielu dostaje już gęsiej skórki na samą myśl o tym wydarzeniu.  Niewątpliwie na takie miano zasługuje dzisiejsze starcie Arsenalu z Manchesterem United. Rozpoczęcie najlepiej zapowiadającego się spotkania 12. kolejki Premier League o godzinie 18:30 czasu polskiego.

     

    Sobotni wieczór zapowiada się niezwykle interesująco. Sąsiadujący w tabeli szósty Arsenal i siódme Czerwone Diabły to zespoły w tym sezonie będące w bardzo sinusoidalnej formie. Ekipa z Londynu na jedenaście rozegranych spotkań w Premier League wprawdzie przegrała jak dotąd tylko dwa razy, ale do tego dochodzi aż pięć remisów i już 12-punktowa strata do lidera Chelsea. Wszystko to, stawia nas niestety w świetle jednego z najgorszych sezonów od lat. Po drugiej stronie barykady nie wygląda również to najlepiej. Przyjście Luisa van Gaala na ławkę menadżera jak na razie nie stało się środkiem zaradczym na wszystkie problemy klubu z Old Trafford, a dokonane, kosztowne transfery nie sprawiły, że Red Devils zaczęli nagle grać lepiej niż choćby za kadencji  Davida Moyesa. Może być to więc mecz, od którego jedna z drużyn podbuduje swoje morale na tyle, by wkroczyć na właściwą ścieżkę, ścieżkę zwycięstw.

     

    W poprzednim sezonie na The Emirates mieliśmy do czynienia ze słabymi zawodami i bezbramkowym remisem. Na Old Trafford lepsi byli United. Jedyną bramkę w tamtym meczu strzelił Van Persie i jutro uwaga na Holendrze też zapewne będzie mocno skierowana. Naprzeciwko siebie najprawdopodobniej staną bowiem byli ex-napastnicy obojga klubów. Robin van Persie i Danny Welbeck.

     

    Ciekawym pojedynkiem będzie i ten trenerski. Ostatni raz i jedyny Wenger z Van Gaalem spotkali się dawno, bo w dwumeczu Champions League w sezonie 1999/2000. 15 lat temu lepszy był Holender, wygrał ze swoją Barceloną na Highbury 4-2, wcześniej remisując mecz na Camp Nou 1-1 z drużyną The Gunners.

     

    Pod względem kadrowym gospodarze jutrzejszego spotkania jak i goście nadal borykają się z dość dużymi problemami, choć są i miłe akcenty. Do składu Arsene’a Wengera powrócił trzy godnie wcześniej niż przewidywano Olivier Giroud, choć Francuz ten mecz raczej rozpocznie z ławki rezerwowej.  Do składu wraca również Arteta. Wciąż poza kadrą jest Mesut Ozil, Mathieu Debuchy, David Ospina, Laurent Koscielny a z najnowszych wieści wiemy już też, że z Czerwonymi Diabłami nie zagra Theo Walcott.

     

    Sytuacja w Manchesterze United to również długa, szpitalna kolejka piłkarzy-pacjentów. W dzisiejszym meczu nie zagra Daley Blind, Marcos Rojo, Rafael i Radamel Falcao. Do składu wraca natomiast David De Gea i Angel Di Maria,  a niepewnym gry jest z kolei Luke Shaw Mikel Carrick, Phil Jones, Johny Evans i Ashley Young.

     

    Poniżej przedstawiamy garść statystyk przed tym spotkaniem:

     

    1. Jak dotąd Arsenal jest najgorszy w pod względem straty punktów będąc w roli drużyny wychodzącej pierwszej na prowadzenie w meczu. Stracił już takich punktów w sumie – 9. W poprzednim sezonie dopiero po rozgranej całej kampanii osiągnęli taki wynik.
    2. Wayne Rooney zdobył  łącznie najwięcej bramek przeciwko Arsenalowi w historii całej Premier League (10 goli, na równi z Robbie Fowlerem.
    3. Kanonierzy są drugą w tabeli najgorszą drużyną, która traciła w tym sezonie najwięcej bramek głową. Najwięcej Burnley – 8, The Gunners – 6.
    4. Alexis Sanchez strzelił dla Kanonierów już 12 goli w 14 meczach we wszystkich rozgrywkach, a 5 trafień w Premier Laeague, było golem otwarcia wyniku meczu, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie w lidze angielskiej.
    5. Manchester United przegrał tylko jedno spotkanie z ostatnich 14 meczów z Arsenalem (W10 D3 L1).

     

    Przewidywana wyjściowa jedenastka: Szczęsny, Chambers, Mertesacker, Monreal, Gibbs, Arteta, WIlshere, Ramsey, Sanchez, Welbeck, Oxlade-Chamberlain

Aktualności

Wybierz kategorię:
Zobacz wszystkie spotkania Arsenalu na żywo online!

Sklep piłkarski Arsenal Londyn Nike

Labotiga.pl